Film warty polecenia :). "Bez mojej zgody" to coś więcej niż tylko historia chorej na białaczkę dziewczyny i jej
zmagania z chorobą. To opowieść o każdym z członków tej rodziny, o miłości, poświęceniu, uporze w dążeniu do celu i
samodzielności. Już na samym początku Annie (Abigail Breslin)
przedstawia nam, w jaki sposób została "stworzona". Annie nie urodziła
się w wyniku planowania rodziny, ani nie była "wpadką" podczas jakieś
imprezy, została starannie "przygotowana" przez lekarzy, tak aby być
idealnym dawcą dla swojej starszej siostry chorej na białaczkę – Kate (Sofia Vassilieva).
"Bez mojej zgody"
to jeden z lepszych filmów, jakie widziałyśmy. Pierwszy raz się tak wzruszyłyśmy na seansie. Film nie tylko porusza, ale i skłania do
przemyśleń natury etycznej. Zastanawiając się nad postępowaniem matki Kate, musimy odpowiedzieć sobie na wiele pytań, na które nie ma
jednoznacznej odpowiedzi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz